Ciąg dalszy opisu zaświatów
Dusze, które trafił do Tartaru cierpiały wieczne, coraz to wymyślniejsze męki z rąk trzech Eryń - sióstr, które strzegły tych najgorszych dusz. Wyobrażano je sobie jako potworne kobiety, z których wiecznie toczyła się piana, latały na skrzydłach nietoperzy, nosiły posępne czarne szaty, w dłoniach dzierżyły pochodnie oraz węże. Wszędzie też było czuć wstrętny odór z ich paszcz. Był to boginie zemsty i nienawiści, męki zadawane przez nie potępionym duszom były więc straszne. Z krainy wiecznego potępienia nie było ucieczki. Kto raz się tam dostał, już na wieczność był potępiony i karany za swe ziemskie przewinienia. Tartar znajdował się wedle Greków tak głęboko pod ziemią, jak wysoko znajduje się niebo. Przeciwieństwem dla Tartaru była wyspa błogosławieństwa, która stanowiła nagrodę dla najszlachetniejszych. Wiła się wokół niej krystalicznie czysta rzeka. Opis tej najpiękniejszej krainy w świecie zmarłych był wręcz bajkowy. Otaczał ją mur ze szmaragdów, za którym płynęła rzeka olejków eterycznych. Wszędzie było złoto i wszelkie bogactwa, a mieszkańcy owej wyspy nigdy się nie starzeli, trwała tam wieczna biesiada i każdy był szczęśliwy.